Strona główna Rozwój Logopeda – fakty i mity

Logopeda – fakty i mity

Logopeda – fakty i mity

Logopedę coraz częściej można spotkać na przedszkolnych i szkolnych korytarzach. Dlaczego? Kim jest logopeda i czym właściwie się zajmuje?

Kim jest logopeda?

Fakty

Logopeda to specjalista i profesjonalista zajmujący się:

  • profilaktyką wad wymowy (logopeda prowadzi w przedszkolach i klubach malucha grupowe lub indywidualne zajęcia logopedyczne i logorytmiczne, a także przeprowadza przesiewowe badania logopedyczne, które mają pomóc w rozpoznaniu wad wymowy u dzieci)
  • terapią wad wymowy u dzieci i dorosłych,
  • terapią zaburzeń głosu (powstałych najczęściej w wyniku nieprawidłowej emisji głosu lub po zabiegach mikrochirurgicznych na fałdach głosowych),
  • terapią zaburzeń mowy,
  • terapią zaburzeń w postaci dysleksji, dysgrafii, dysortografii,
  • terapią ssania, karmienia i połykania.

Mity

Krąży sporo mitów na temat tego, kim jest logopeda i czym się zajmuje. Przedstawiamy kilka z nich:

  • Logopeda zajmuje się wyłącznie wadami wymowy, np. gdy dziecko zamiast szafa mówi safa, zamiast rower mówi lowel. NIEPRAWDA!
  • Do 3. roku życia dziecko nie musi zacząć mówić – ma jeszcze czas. NIEPRAWDA!
  • Nie należy śpieszyć się z terapią logopedyczną dziecka, gdy tato lub starszy brat zaczęli mówić później – przecież to normalne w naszej rodzinie. NIEPRAWDA!
  • Terapia logopedyczna prowadzona w przedszkolu czy szkole jest wystarczająca, wiec zwalnia rodziców od ćwiczeń w domu. NIEPRAWDA!
  • Z wizytą u logopedy należy poczekać do skończenia 6. roku życia dziecka. NIEPRAWDA!

Z czego wynikają błędne przekonania i obawy przed pójściem do logopedy? Z jeden strony powodem będą złe osobiste doświadczenia, z drugiej – niewiedza oraz sugerowanie się powszechną opinią.

Gdzie pracuje logopeda?

Najczęściej logopedę spotkamy w przedszkolach, szkołach, poradniach psychologiczno-pedagogicznych, szpitalach czy prywatnych gabinetach.

Kiedy pójść z dzieckiem do logopedy?

Do logopedy należy zgłosić się niezwłocznie, gdy rodzic zauważy, że dziecko nie rozumie kierowanych do niego komunikatów lub ma problemy ze słuchem. Nie zawsze maluch ignoruje nasze prośby celowo. Zdarza się, że nie wykonuje naszych poleceń, ponieważ albo ich nie słyszy, albo po prostu nie wie, co z nimi zrobić. Ponadto sygnałem do niepokoju z pewnością będzie sytuacja, w której nasze dziecko wypada słabiej w konfrontacji ze swoimi rówieśnikami, np. rozumie wszystko, jednak mało się wypowiada. Zwróćmy wówczas uwagę na to, czy zasób słownictwa malucha jest wystarczający, czy poprawnie buduje zdania oraz czy wymawia poprawnie głoski.

Należy skonsultować się z logopedą zawsze, gdy pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości dotyczące rozwoju mowy naszej pociechy. Drobne odstępstwa od normy nie muszą być powodem do niepokoju, jednak to już oceni logopeda na pierwszej wizycie. Co również ważne, nie ma żadnej dolnej czy górnej granicy wiekowej, warunkującej pójście na konsultację logopedyczną. Logopedzi pracują z osobami w różnym wieku – od tych najmłodszych, noworodków, poprzez dzieci przedszkolne i szkolne, aż po dorosłych. Należy skontaktować się więc z logopedą zawsze, gdy zaczynają się pojawiać pewne obawy lub po prostu mamy jakieś pytania. Nie jest również prawdą, że nie ma po co iść do logopedy, skoro dziecko jeszcze nie mówi. Czerwona lampka powinna się zapalić, gdy u rocznego dziecka nie pojawiły się jeszcze pierwsze słowa. W terapii logopedycznej najważniejszy jest czas. Im wcześniej rozpoczniemy terapię, tym lepsze efekty możemy osiągnąć. Jak w wielu przypadkach, tak i w tym sprawdza się złota zasada, że lepiej jest zapobiegać pewnym wadom wymowy, niż je później długo leczyć. Nieleczone wady utrwalają się.

Czy dziecku potrzebny jest logopeda?

To, czy dziecku potrzebna jest pomoc logopedy, w pierwszej kolejności powinien ocenić rodzic lub opiekun. Co może niepokoić?

  • opóźniony rozwój mowy – np. trzylatek, który nic nie mówi lub jego mowa jest zupełnie niezrozumiała dla innych osób,
  • seplenienie – gdy dziecko zamiast szafa mówi safa lub gdy wymawia te wyrazy wsuwając język między zęby (jest to tzw. seplenienie międzyzębowe – taką wadę łatwo dostrzec, ponieważ nie tylko ją słychać, ale i widać nieprawidłowe ruchy języka), lub wymawia miękko głoski syczące i szumiące (np. gdy nasze pięcioletnie dziecko zamiast smakowała mi ta zupa nadal mówi śmakowała mi ta źupa),
  • rotacyzm – gdy dziecko zamiast rower mówi lowel/jowej lub zniekształca głoskę r (np. wymawia tzw. r francuskie),
  • mowa bezdźwięczna – gdy dziecko zamiast odwiedzę babcię mówi otfiece papcie,
  • wymowa niedbała spowodowana brakiem otwierania ust przy mówieniu, zaciskaniem szczęki.

Czerwona lampka powinna nam się również zapalić, gdy dziecko:

  • ma 7 miesięcy i nie gaworzy, czyli nie powtarza zasłyszanych dźwięków typu: ma ma ma, ba ba ba, da da da,
  • mówi zbyt szybko lub zbyt wolno,
  • zacina się lub jąka,
  • nie potrafi unieść języka do podniebienia przy szeroko otwartych ustach (może to świadczyć np. o skróconym wędzidełku podjęzykowym),
  • nieprawidłowo oddycha (np. cały czas oddycha przez usta),
  • mówi przez nos,
  • ma wadę zgryzu,
  • ma problemy z gryzieniem, żuciem i połykaniem pokarmów,
  • ślini się,
  • wstydzi się mówić, unika sytuacji, w których musi się wypowiedzieć (tzw. logofobia),
  • jest rozumiane tylko przez osoby z najbliższego otoczenia.

Terapia logopedyczna

Nikt nie chce mieć wady wymowy i nikt nie chce, aby inni ją słyszeli lub widzieli. Bardziej lub mniej wpływa ona na nasze kontakty z innymi ludźmi. Dlatego próbujemy ją ukryć, zatuszować, wyprzeć ze świadomości, a przecież w szybki i bezbolesny sposób moglibyśmy się jej pozbyć. Potrzebny nam jest do tego właśnie logopeda, który zapraszając nas na terapię logopedyczną, otoczy nas swoją opieką i zapewni specjalistyczne podejście.

Terapia logopedyczna może polegać na wyrównaniu opóźnień, skorygowaniu wad, ale również na likwidacji przyczyn i skutków tych wad. W innych przypadkach terapia może przywracać mowę i pozwalać na osiągnięcie odpowiedniej sprawności językowej. Spodziewajmy się, że pierwsze spotkania będą diagnostyczne. Pozwalają one ocenić stan mowy dziecka, zbadać budowę narządów mowy. Kolejne spotkania będą realizowały wcześniej wytyczony plan terapii – informuje mgr Martyna Szypuła, logopeda.

Długość terapii logopedycznej

Długość terapii to sprawa indywidualna. Najczęściej trwa kilka lub kilkanaście miesięcy, choć są sytuacje, w których może trwać nawet kilka lat (np. w przypadku braku systematycznych ćwiczeń, niestosowania się do zaleceń logopedy czy złożoności problemu, z jakim mamy do czynienia). Z pewnością nie można liczyć na to, że jedno spotkanie z logopedą wszystko „załatwi”.

Częstotliwość zajęć logopedycznych

Sytuacją komfortową jest, gdy zajęcia odbywają się przynajmniej raz w tygodniu przez 60 minut, jednak wielu rodziców nie może sobie na to pozwolić, chociażby ze względów finansowych, a na zajęcia z logopedą refundowane przez NFZ często trzeba czekać nawet do kilku tygodni.

Rola rodzica w terapii logopedycznej

Samo uczęszczanie na zajęcia nie wystarczy. Należy kontynuować pracę w domu, czyli ćwiczyć to, co zalecił logopeda. Dlatego w zajęciach z logopedą powinien zawsze uczestniczyć rodzic, chociażby po to, aby mógł potem prawidłowo utrwalać mowę dziecka już poza gabinetem. Praca w domu polega najczęściej na ćwiczeniu narządów artykulacyjnych oraz utrwalaniu wymowy poszczególnych głosek w sylabach, wyrazach i zdaniach. Wskazane jest, aby dziecko ćwiczyło pod kontrolą rodzica, który jest w stanie skorygować ewentualne błędy.

– Nie ma lepszej i skuteczniejszej terapii logopedycznej niż ta, która angażuje i dziecko, i rodziców – podkreśla Martyna Szypuła.

KOMENTARZE: 2

  1. Podpisuję się pod artykułem – nie można zwlekać z wizytą u specjalisty. Mój synek praktycznie do 3 roku życia mówił tylko pojedyncze słowa. Trochę mnie to niepokoiło, ale wszyscy w rodzinie mówili, że to u chłopców normalne, że ma jeszcze czas itd. Później było niby trochę lepiej, co znów uśpiło moją czujność. Kiedy skończył 6 lat i nadal miał ogromne problemy z czytaniem i pisaniem zabrałam go do psychologa i zdiagnozował u niego duże zagrożenie dysleksją :( Staram się mu pomagać ze wszystkich sił i tutaj zgodzę się z drugą tezą artykułu – że trzeba z dzieckiem systematycznie ćwiczyć w domu. Nie zawsze to wychodzi, ale chcę, żeby chociaż ta godzina dziennie była poświęcona na ćwiczenia. Szukam zadań wszędzie – w książkach, internecie (niedawno znalazłam portal czytamliczepisze.pl z bardzo dobrymi ćwiczeniami), jakoś to idzie. Mam nadzieję, że uda mi się zapisać syna na jakieś zajęcia w szkole, ale wciąż jest z tym problem w naszych placówkach.

Dodaj komentarz