Strona główna Małe dziecko Czy warto chwalić dziecko? – za co i po co?

Czy warto chwalić dziecko? – za co i po co?

Czy warto chwalić dziecko? - za co i po co?

Rodzice chętnie i stosunkowo często chwalą dzieci. Bijemy brawo, gdy zrobi pierwsze kroki, zachwycamy się, gdy powie pierwszy raz: „mama”. Czy jednak bez naszych pochwał nie zaczęłoby chodzić lub mówić?! O tym, dlaczego są powody, dla których nie powinniśmy chwalić dzieci, a zwracać uwagę na ich wysiłki wyjaśnia w rozmowie Marzena Kopta, trener skutecznej komunikacji, właścicielka „Fabryki Szczęśliwości”.

Dzieciaki z klasą: Pani Marzeno, czy warto chwalić dziecko?

Marzena Kopta: Chwalić nie warto. Warto natomiast wyrażać uznanie i doceniać wysiłek. Różnica jest kolosalna, choć przez 90% rodziców niezauważana. Chwalenie jest „płaskie” i powierzchowne, docenianie i dawanie uznania – głębokie. Dam przykład: chwalimy słowami: „ślicznie, cudownie”; doceniamy, mówiąc: „dziękuję”; dajemy uznanie, mówiąc: „widzę, że naprawdę włożyłeś w tę pracę dużo serca”.

Dzieciaki z klasą: Ale przecież lubimy słyszeć pochwały. Co złego jest w chwaleniu dziecka? Oczywiście, jeśli mówimy dziecku „śliczny rysunek”, to właściwie dobrze wiemy, że poza miłym słowem tematu nie trzeba ciągnąć, nie ma rozmowy o tym, dlaczego właśnie to narysowało. Oceniamy efekt pracy i też zauważamy, że się postarało. Tutaj rodzice popełniają błąd? – oceniając i uzależniając dziecko pochwałami?

Marzena Kopta: Oczywiście, że lubimy słyszeć pochwały. Ale podstawowa sprawą, jest to, że każdy człowiek ma potrzebę bycia widzianym – „Zobacz mnie jako człowieka. Zauważ, że jestem”. I tego domagają się dzieci. Pod pytaniem: „Mamo, ładnie narysowałem?” kryje się prośba: „Zobacz mnie, że jestem. Zauważ moje zachowanie, czyli zauważ moją osobę”.  To po pierwsze. Z tego wypływa kolejna rzecz: dziecku skleja się zachowanie i osoba. „Robię coś dobrze, czyli jestem dobry – jako człowiek. Robię coś źle – jestem zły, niefajny jako człowiek. Najważniejsze jednak, że jestem widziany”. Dzieci,  które notorycznie robią coś nie tak, łobuzują – chcą zwrócić na siebie uwagę. Na to, że istnieją, mają jakieś potrzeby. Nie potrafią inaczej tego zrobić, więc zachowują się w taki sposób, który zwraca naszą uwagę.

Nie rozumiem, dlaczego nie chcemy budować dłuższych zdań. Przecież  wyrażenie „śliczny rysunek” nasuwa kolejne zdanie: „a teraz spadaj”. I ma Pani rację, nie trzeba ciągnąć tematu. Rodzice jednak muszą się zastanowić, czy chcą zbyć dziecko i mieć święty spokój, czy mieć z nim kontakt? Relacje wymagają wysiłku i dłuższych zdań. Pytanie: czego chcemy na przyszłość? – mieć w przyszłości zmotywowane dziecko czy ciągłe kłopoty, bo nic mu się nie chce?

Dzieciaki z klasą: Czy chwaląc dziecko wpływamy na jego samoocenę? Czy przegląda się ono w naszych słowach jak w lustrze? Chwalimy – czuje się dobrze, nie chwalimy – wątpi w siebie?

Marzena Kopta: Oczywiście, że tak. Kiedy mówimy dziecku: „ślicznie narysowałeś”, to odbiór tego jest taki: „Jestem fajny i mama jest szczęśliwa, że ślicznie narysowałem. A zatem będę nadal rysował, żeby mama była szczęśliwa i wtedy JA będę fajny, a poza tym będę widziany”. I zmienia się punkt ciężkości. Dziecko myśli o tym, aby mamie sprawić przyjemność , a nie o tym, czy JEMU SAMEMU sprawia to przyjemność. Szybko poczuje, że jest ważny dla mamy, bo ona go chwali.

A kiedy dziecko rośnie, i my dochodzimy do wniosku, że już jest na tyle duże, że możemy mu powiedzieć, że nie podoba nam się to, co narysowało, to dziecko może wpaść w rozpacz. Zastanawia się: „Mamie się nie podoba, nie jest szczęśliwa, to moja wina i już nie jestem fajny?” To dlatego, kiedy mama mówi: „to narysowałeś niefajnie, mogłeś się postarać bardziej”, to dziecko często pyta: „ale kochasz mnie jeszcze, prawda?”.
Nie jest dobrze, kiedy dziecko buduje swoją samoocenę na podstawie tego, co inni myślą o nim lub o jego pracy. Przecież innym się może nie podobać to, co robimy, bo mają inne gusta. I oni mają do tego prawo. Ale my mamy prawo, robić tak, jak my czujemy i jak nam się podoba. Najważniejsze jest to, co my sami o sobie myślimy i naszej pracy.

Dzieciaki z klasą: Jakie są skutki chwalenia dziecka?

Marzena Kopta: Pochwała jest rodzajem nagrody – nagrodą słowną. Zatem, jeśli ciągle chwalimy dziecko, to ono buduje swoją samoocenę w oparciu o to, co robi lub czego nie robi oraz jak coś robi. Wracamy do sklejenia zachowanie i osoby.  Dzieci chwalone, czyli nagradzane, są w gruncie rzeczy mniej zmotywowane, szybciej się poddają lub wycofują z wyzwań, jeśli pomyślą, że coś jest ponad ich siły lub coś im się nie uda. Dzieci nagradzane, kiedy przestaje się je chwalić i nagradzać – wątpią w siebie i swoje umiejętności, bo patrzą na siebie tylko przez pryzmat umiejętności, a nie poprzez pryzmat istnienia, BYCIA na tym świecie. Czują się niewidziane. To pochwały sprawiały, że czuły się zauważane. Uzależniły się od pochwał.

Dzieciaki z klasą: Zamiast chwalić, powinniśmy dawać uznanie. Czyli zamiast oceniać efekt pracy dziecka, zwracać uwagę na wysiłek, który w pracę włożyło? – Dlaczego?

Marzena Kopta: Przede wszystkim dlatego, że na efekt nie zawsze mamy 100% wpływu, a na wysiłek owszem. Proszę sobie wyobrazić dziecko, które pilnie się uczy, ale kiedy przychodzi klasówka, to ma groszy dzień albo zaczyna się choroba i nie może się skoncentrować, albo duży stres go paraliżuje. Nasiedziało się dziecko dwa dni, a efekt jest średni. Co zrobi następnym razem? Pomyśli: „po co mam siedzieć dwa dni, kiedy mogę dwie godziny i efekt będzie ten sam. Po co siedziałem dwa dni, kiedy mogłem dwie godziny i byłoby to samo. Zmarnowałem czas. Mogłem w tym czasie pograć w piłkę”.  Po prostu efekt nie zawsze jest wynikiem naszego wysiłku, bo zależy od wielu czynników, na które wpływu nie mamy. Proszę pomyśleć o dzisiejszej maturze. Choć uczyłeś się dniami i nocami, jeśli nie napiszesz odpowiedzi z klucza, to masz średni wynik. Bo nie wiesz, jakich odpowiedzi życzą sobie autorzy matury. To zniechęca dziecko do wysiłku. Potem dziwmy się, że dzieci nie rozumieją, jak ważna jest praca, staranie się i dawanie z siebie wszystkiego. Bo tego nie doceniamy. Oceniamy tylko efekt końcowy.

Dzieciaki z klasą: Pani Marzeno, przyjmijmy taką sytuację. Dziecku, które dotychczas miało problem z ubraniem się, po raz pierwszy udało się założyć bluzkę. Jak rodzic powinien zareagować i czy w ogóle powinien?

Marzena Kopta: Kiedy rozmawiam o tym z rodzicami, to oni pytają „ to co mam mówić?!” Odpowiadam: „mów to, co widzisz, bez przymiotników, mów o faktach”. Odpowiadając zatem na Pani pytanie: jeśli widzę, że dziecko samodzielnie założyło bluzkę, mówię: „widzę, że sama założyłeś bluzkę”. Kropka. Dzieci nie potrzeba szczególnie motywować, bo my rodzimy się zmotywowani. Inaczej nigdy nie nauczylibyśmy się chodzić. Mamy w sobie pęd do rozwoju i nauki oraz samodzielności. Wystarczy motywacji nie zabijać. Dzieci w gruncie rzeczy nie chcą być chwalone, chcą być widziane, chcą być zauważane – że są. Bo to, że SĄ jest najważniejsze, a nie to JAKIE są i CO ROBIĄ.

Dzieciaki z klasą: Dziękuję za rozmowę.

BRAK KOMENTARZY

Dodaj komentarz