Strona główna Rodzice Bezstresowe wychowanie – nie ma miejsca na nie!

Bezstresowe wychowanie – nie ma miejsca na nie!

Bezstresowe wychowanie – nie ma miejsca na nie!

Bezstresowe wychowanie to termin w ostatnich latach niezwykle popularny i chętnie powtarzany przez tych, którzy bez głębszego przemyślenia chcieli być uznawani za nowoczesnych i wyluzowanych rodziców. Czym jest bezstresowe wychowanie i czy w ogóle wychowanie i życie bez stresu jest możliwe?

Wychowanie bez granic, czyli bezstresowe wychowanie

Bezstresowe wychowanie stało się niezwykle popularne w latach 90. XX wieku. Stosowanie metod, będących w opozycji do autorytarnego sposobu wpływania na zachowania dziecka, szybko stało się modne i równie szybko zaczęło budzić kontrowersję. Bo jak wychować dziecko bez stresu? Jestem matką i choć przy każdej niezjedzonej łyżce zupy nie wyrywam włosów z głowy, to już tylko medytacyjne „ommmm” pozwala mi utrzymać na dopuszczalnej granicy ciśnienie krwi, gdy słyszę „nie” dziecka na szykowany przez godzinę obiad i widzę skutki huraganu, który przeszedł przez jego pokój. Bezstresowe wychowanie ma uchronić dziecko przed stresem, a rodzica? Da się?

Dać po głowie czy dać sobie wejść na głowę?

Marzena Kopta, trenerka rodzinna, nie ukrywa, że wielokrotnie usłyszała z ust rodziców: bezstresowe wychowanie to wydumana teoria. Opinie wyrażali głównie Ci, którzy uważają, że dzieci nie da się inaczej wychować niż tylko poprzez dyscyplinę, kary i nagrody, obowiązki i zasady. Ich zdaniem każdy, kto uważa inaczej i nie wpisuje się w ten nurt, jest zwolennikiem wychowanie bezstresowego.

– W moim przekonaniu po pierwsze nie ma czegoś takiego jak wychowanie. Jest życie. Dzieci nie stykają się tylko z rodzicami, ale również z innymi ludźmi, którzy mają na nie wpływ. A zatem na to, kim będą nasze dzieci, jak się będą zachowywać, co będą myśleć, co będą robić –  mówi Marzena Kopta.

Zdaniem trenerki rodzinnej, która na co dzień uczy rodziców, jak dogadać się z dziećmi,  każda odmowa, każde NIE, które kierujemy do dziecka – my lub inni, jest dla niego stresem.

Nie stresuj mnie, mam potrzeby

– Wszyscy dążymy do zaspokojenia potrzeb, a jeśli one są niezaspokojone, to rodzą się w nas uczucia trudne i nieprzyjemne, z którymi potrzebujemy sobie poradzić. I to jest stres – wyjaśnia pani Marzena. – Trudno mi sobie wyobrazić rodzica, który mówi zawsze i wszędzie swojemu dziecku TAK i zaspokaja wszystkie jego potrzeby. Jeśli 6 latek obejrzy w telewizji reklamę Lexusa i powie: mamo kup mi, to czy mama poleci i natychmiast kupi? I ten samochód będzie stał 16 lat w garażu, zanim dziecko będzie mogło nim jeździć? Oczywiście, że nie – tłumaczy.

Każda nasze „zaraz”, „za chwilę”, „poczekaj” jest dla dziecka stresem. Dlaczego? Bo dzieci chcą mieć wszystko natychmiast. Chcą, by ich potrzeby były zaspokojone w momencie pojawienia się. A tak przecież dzieje się rzadko.

– Nie ma czegoś takiego jak życie bezstresowe – utrzymuje trener skutecznej komunikacji. – I nawet jeśli, hipotetycznie, mamusia i tatuś kupią 6 latkowi Lexsusa i tę potrzebę zaspokoją, to dziecko i tak może zaznać stresu w piaskownicy, gdy kolega nie podzieli się z nim wiaderkiem. I co? Znowu stres, znowu niezaspokojona potrzeba. Bo takie jest życie. I nawet, jeśli mamusia i tatuś wyrwą wiaderko innemu dziecku i dadzą je swojemu dziecku, to i tak moment odmowy był dla niego stresem – wyjaśnia.

Co wolno wojewodzie, to nie Tobie…

Bezstresowe wychowanie wyraża liberalne podejście rodzica do zachowań dziecka. Ma oznaczać brak stosowania granic a nawet permisywizm wychowawczy, czyli przyzwolenie na wszystko. Czy jednak obojętność wobec złych zachowań dziecka, nie stoi w opozycji do wychowywania go?

Zasady – rzecz święta

Wychowaniu w myśl zasady „hulaj dusza, piekła nie ma” psycholodzy i pedagodzy mówią nie. Dziecku należy stawiać rozsądne granice, pokazywać i tłumaczyć, co jest dobre a co złe. Dzięki nim dziecko czuje się bezpiecznie. Ale granice rodzice muszą stawiać rozsądnie. Bo nie chodzi o to, by dziecku skrzydła podcinać i ograniczać je – „tego nie wolno, bo tak”. Nie ma także miejsca na przemoc, wymuszanie posłuszeństwa i nastraszanie. Zasady dziecko musi rozumieć i czuć, że są dobre. Od dziecka musimy wymagać, ale szanując jego potrzeby i możliwości.

BRAK KOMENTARZY

Dodaj komentarz